Ustawa łańcuchowa ponownie znalazła się w centrum politycznego sporu po tym, jak Sejm nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta wobec nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. W środowym głosowaniu za przełamaniem decyzji prezydenta opowiedziało się 246 posłów, przeciw było 192. Do wymaganej większości trzech piątych zabrakło 17 głosów, co oznacza, że przepisy nie weszły w życie.
Decyzja Sejmu oznacza utrzymanie dotychczasowych regulacji prawnych dotyczących trzymania psów na uwięzi. Choć nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt była szeroko komentowana jako krok w stronę poprawy dobrostanu zwierząt, jej los został przesądzony na etapie weta prezydenckiego. Sprawa ustawy łańcuchowej ponownie unaoczniła głębokie podziały polityczne wokół kwestii praw zwierząt.
Projekt nowelizacji został uchwalony przez Sejm pod koniec września i uzyskał wówczas poparcie znacznej większości posłów. Mimo tego na początku grudnia prezydent Karol Nawrocki zdecydował się skorzystać z prawa weta, argumentując, że ustawa zawiera istotne wady legislacyjne.
Ustawa łańcuchowa – co zakładały nowe przepisy
Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, określana potocznie jako ustawa łańcuchowa, zakładała wprowadzenie całkowitego zakazu trzymania psów na uwięzi. Rozwiązanie to miało zastąpić dotychczasowe, mniej precyzyjne regulacje, które w praktyce pozwalały na długotrwałe przetrzymywanie zwierząt na łańcuchach.
Projekt przewidywał również szczegółowe regulacje dotyczące kojców. W przepisach wskazano minimalną powierzchnię kojca uzależnioną od masy psa – od 10 do 20 metrów kwadratowych. Dodatkowo właściciele mieli obowiązek zapewnienia utwardzonego podłoża oraz zadaszenia chroniącego zwierzę przed deszczem, śniegiem i nadmiernym nasłonecznieniem.
Autorzy ustawy argumentowali, że celem tych przepisów było zapewnienie zwierzętom elementarnych warunków bytowych, zgodnych z aktualną wiedzą weterynaryjną. Ustawa łańcuchowa miała również ułatwić służbom kontrolnym egzekwowanie prawa w przypadkach rażących zaniedbań.
Dlaczego prezydent zawetował ustawę łańcuchową
Jak relacjonowało RMF24, prezydent Karol Nawrocki uznał, że przepisy dotyczące kojców są nierealne do spełnienia, szczególnie w warunkach wiejskich. W jego ocenie ustawa została przygotowana w sposób wadliwy zarówno pod względem merytorycznym, jak i legislacyjnym.
W uzasadnieniu weta wskazywano, że proponowane normy mogłyby generować znaczne koszty dla właścicieli zwierząt oraz prowadzić do problemów organizacyjnych. Podnoszono również argument, że nowe przepisy mogłyby w praktyce stygmatyzować mieszkańców wsi i małych gospodarstw.
Prezydent podkreślał jednocześnie, że popiera ideę poprawy ochrony zwierząt, jednak zaproponowane rozwiązania uznał za niewłaściwie skonstruowane. Równolegle do Sejmu trafił prezydencki projekt ustawy, który również zakłada zakaz trzymania zwierząt domowych na uwięzi, lecz nie zawiera regulacji dotyczących standardów kojców.
Spór o standardy i argumenty zwolenników zmian
Zwolennicy nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt wskazywali, że podobne standardy utrzymania psów funkcjonują już w wielu miejscach w Polsce. Dotyczy to zarówno przepisów samorządowych, jak i praktyk stosowanych podczas kontroli prowadzonych przez inspekcję weterynaryjną.
Ich zdaniem ustawa łańcuchowa nie wprowadzała rozwiązań nadzwyczajnych, lecz porządkowała istniejące regulacje i tworzyła jednolite zasady obowiązujące w całym kraju. Podkreślano, że brak jasno określonych norm utrudnia obecnie skuteczną ochronę zwierząt.
W debacie publicznej pojawiał się również argument, że bez określenia minimalnych standardów bytowych zakaz uwięzi może pozostać wyłącznie zmianą formalną, niewpływającą realnie na poprawę sytuacji zwierząt.
Jak głosowały kluby parlamentarne
Za odrzuceniem prezydenckiego weta opowiadały się kluby Lewicy, Polski 2050 oraz PSL. Posłowie tych ugrupowań argumentowali, że ustawa łańcuchowa była efektem długich prac parlamentarnych i kompromisu wypracowanego ponad podziałami politycznymi.
Wskazywano również, że podczas wrześniowego głosowania część parlamentarzystów PiS poparła nowelizację, co miało świadczyć o szerokim poparciu dla kierunku zmian. Konfederacja zapowiedziała natomiast sprzeciw wobec próby przełamania weta.
Co dalej z ustawą łańcuchową
Według relacji Polsat News, temat zakazu trzymania zwierząt na uwięzi nie został definitywnie zamknięty. Prezydencki projekt nowej ustawy trafił do Kancelarii Sejmu i oczekuje na dalsze procedowanie.
Krytycy obecnego rozwiązania wskazują jednak, że brak regulacji dotyczących minimalnych standardów utrzymania zwierząt może w praktyce ograniczyć skuteczność nowych przepisów. Bez precyzyjnych norm służby kontrolne mogą mieć utrudnione działania, a realna poprawa warunków życia zwierząt może okazać się niewystarczająca.
Sprawa ustawy łańcuchowej po raz kolejny pokazała, jak silne emocje i głębokie podziały polityczne wywołują w Polsce regulacje dotyczące praw zwierząt oraz zakresu odpowiedzialności państwa w tym obszarze.

