Rosyjscy żołnierze na granicy NATO i Polski to już nie publicystyczny scenariusz, lecz realne zagrożenie – ostrzega polityk CDU Roderich Kiesewetter. Według jego ustaleń Rosja skoncentrowała na Białorusi około 360 tysięcy żołnierzy. Nie biorą oni udziału w walkach na Ukrainie. Tworzą natomiast nową armię w bezpośrednim sąsiedztwie wschodniej flanki NATO, w tym granicy z Polską.
Ekspert CDU alarmuje, że skala przygotowań Moskwy jest znacznie większa, niż dotąd przyjmowano publicznie. Dlatego jego zdaniem kluczowe okażą się najbliższe dwa lata – 2026 i 2027. To one mogą przesądzić o bezpieczeństwie Europy, w tym Polski.
360 tysięcy rosyjskich żołnierzy na Białorusi
Roderich Kiesewetter ujawnił, że Rosja utrzymuje na Białorusi dwa pełnowymiarowe korpusy armijne. Łącznie to około 360 tysięcy żołnierzy gotowych do działań bojowych. Co istotne, Kreml nie kieruje ich na front ukraiński. To właśnie ten fakt szczególnie niepokoi państwa NATO.
„Rosja od dwóch lat systematycznie buduje ten potencjał militarny. Dzięki gospodarce wojennej Putin szkoli setki tysięcy żołnierzy, którzy w ogóle nie są wysyłani na Ukrainę” – powiedział Kiesewetter na antenie ntv.
Według niemieckiego polityka oznacza to przygotowanie sił do działań w innym kierunku. W praktyce może chodzić o zagrożenie dla państw NATO graniczących z Białorusią, w tym Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.
Rosyjscy żołnierze na granicy z Polską
Kiesewetter mówi o zagrożeniu dla całego NATO. Jednak w jego analizie wyraźnie pojawia się również Polska. To właśnie nasz kraj leży na kluczowej osi potencjalnej eskalacji. Polska pełni bowiem rolę państwa granicznego, logistycznego hubu Sojuszu oraz głównego zaplecza wsparcia dla Ukrainy.
Koncentracja wojsk rosyjskich na Białorusi oznacza, że rosyjscy żołnierze znajdują się w bezpośredniej bliskości polskiej granicy. Co więcej, taki układ sił znacząco skraca czas ewentualnej reakcji militarnej. Jednocześnie podnosi poziom ryzyka w regionie.
„Najbliższe dwa lata będą kluczowe”
Kiesewetter ostrzegł, że Rosja nie ogranicza się wyłącznie do działań militarnych na Ukrainie. Jego zdaniem Kreml realizuje szeroką strategię destabilizacji.
„Putin niszczy infrastrukturę Ukrainy, licząc na nowe fale uchodźców. Jednocześnie prowadzi akty sabotażu w państwach Zachodu” – podkreślił polityk CDU. Dodał również, że wiara w szybkie negocjacje z Moskwą jest skrajnie naiwna.
„Mogę tylko ostrzec przed przekonaniem, że spotkania dyplomatyczne same w sobie coś zmienią. Obawiam się, że lata 2026 i 2027 będą decydujące” – zaznaczył.
NATO i Europa wobec zagrożenia
Podobne wnioski formułuje sekretarz generalny NATO Mark Rutte. Ostrzega on, że Europa może stanąć w obliczu konfliktu porównywalnego ze skalą wojen znanych z historii XX wieku.
Kiesewetter przyznał, że nawet politycy dotąd łagodzący nastroje zaczynają dostrzegać realną skalę zagrożenia. Dlatego, jego zdaniem, jedyną skuteczną drogą pozostaje odstraszanie militarne. Równie ważne jest wzmacnianie zdolności obronnych oraz uczciwa komunikacja z obywatelami.
„Pokój zachowamy tylko wtedy, gdy będziemy zdolni do obrony. Musimy też jasno powiedzieć społeczeństwu, że to realne zagrożenie, na które trzeba się przygotować” – podsumował.
Polska w centrum wschodniej flanki NATO
Dla Polski te ostrzeżenia mają szczególne znaczenie. Jako państwo graniczne NATO oraz kluczowy sojusznik Ukrainy, nasz kraj znajduje się w bezpośrednim obszarze zainteresowania rosyjskiej strategii wojskowej.
Eksperci podkreślają, że obecność setek tysięcy rosyjskich żołnierzy na Białorusi zmienia architekturę bezpieczeństwa regionu. Dlatego coraz częściej pojawiają się apele o wzmocnienie obecności NATO w Polsce oraz przyspieszenie inwestycji w obronność i infrastrukturę krytyczną.

